Czy jesteśmy kiedykolwiek szczerzy? A może nie powinniśmy…

Opublikowano: 2020-07-12 10:00 | Kategoria: Filozofia | Autor: Igor Sosnowicz
Zdjęcie dla artykuły pt. Czy jesteśmy kiedykolwiek szczerzy? A może nie powinniśmy…

Nie istnieje takie coś jak szczerość. Albo inaczej: istnieje, ale nie tam, gdzie nam się wydaje. Innymi słowy, nie odnajdziemy szczerości w polityce, powierzchownych relacjach czy newsach, które czytamy. To oczywiste. Jednak zwróćmy uwagę na fakt, że dorosły człowiek kłamie średnio 2 razy dziennie [1][2] (nastolatkowie robią to nawet półtora do dwóch razy częściej [2]). Skąd to wiemy? Z dwóch badań, jednego opublikowanego na łamach Magazynie Osobowości i Psychologii Społecznej wynika, że ludzie osobiście przyznają, że kłamali. Drugie z nich wykonali południowokoreańscy naukowcy w 2013 roku na uczniach szkół średnich, a więc siłą rzeczy nastolatkach. Wyniki zaskoczyły samych badaczy, stąd swoją pracę badawczą dosadnie zatytułowali: „Nastolatki dużo kłamią”.

W relacjach międzyludzkich możemy mówić jedynie o niepohamowanym dzieleniu się swoją subiektywną wizją świata. Szczerość nie jest obiektywna, a jeśli już gdzieś występuje to między dwojgiem zażyłych przyjaciół czy partnerów. W przypadku znajomych czy współpracowników, to co jeden nazwie szczerością, drugi – nieuzasadnioną złośliwością, impulsywnym dzieleniem się tym, co przychodzi na myśl w pierwszej kolejności i nieumiejętnością kontrolowania swoich myśli.

Czy zawsze musimy dawać upust swoim myślom?

Autocenzura wyrażanych myśli jest poznawczo wymagająca. Trudniej kontrolować swoje zachowanie i myśli niż mówić, co ślina na język przyniesie. Szczerość można postrzegać jako wybrakowanie samokontroli, kiedy wyraża się niemoralne czy irracjonalne myśli. Na przykład szczery rasista obrażający Afroamerykanów czy neonazista deklarujący swoją pochwałę dla pewnego austriackiego akwarelisty to okazy szczerości, które pragniemy tępić aniżeli promować.

Poglądy seksistowskie, rasistowskie czy dyskryminujące ze względu na cechę pewne grupy społeczne nie uchodzą przed szerszą publicznością za szczerze. Wydają się raczej uwstecznione, rzadziej zabarwione bigoterią czy po prostu głupie. Społeczeństwo jako całość tłumi takie postawy. Publicznie wyrażać takie poglądy nie wypada. Co to znaczy, iż nie wypada? To tylko tyle, że istnieje norma społeczna zakazuje pod groźbą. Norma społeczna to konstrukt społeczności, którego nie spełnianie wiąże się z karą społeczną: ostracyzmem, niepoważaniem, odebraniem przywilejów, nałożeniem obostrzeń i tak dalej. Kara społeczna stanowi wszystko, co grupa ludzi może zrobić nieprzyjemnego innemu człowiekowi. Nie sposób uciec przed wnioskiem, iż społeczeństwo ogranicza jednostkę.

Czy społeczeństwo nas ogranicza?

Tak, społeczeństwo jako zbiór odmiennych grup społecznych narzuca ograniczenia i normy pojedynczym osobom, lecz dzieje się to z wyraźnego powodu. Istnieje także spór o to, czy człowiekowi lepiej wiedzie się, gdy posiada nieskrępowaną wolność i życie w dziczy (motyw szczęśliwego dzikusa autorstwa filozofa J.J Roseau) czy lepsze życie czeka człowieka w ograniczonym, ale cywilizowanym świecie współpracy między ludźmi. Argumenty przemawiają raczej za poglądem, że człowiekowi cywilizowanemu żyje się lepiej. Dlaczego?

Po pierwsze, posiada dostęp do pożywienia i wody, zyskuje poczucie bezpieczeństwa oraz przynależności. Nie musi troszczyć się o podstawowe potrzeby, a zamiast tego zyskuje możliwość specjalizowania się, dzięki czemu produktywność całej grupy ludzi wzrasta. Poszczególni jej członkowie są także z osobna bardziej zadowoleni. Nie ciąży na nich stres i widmo nieuchronnego głodu czy ataku drapieżnika. Po drugie, normy społeczne upowszechniają moralność. Nie każdy posiada rozwiniętą intuicję moralną, nie każdy przestrzega zasad, nie każdy jest dobrym człowiekiem. Ale normy społeczne i stanowiące ich przedłużenie zasady prawne w zamyśle chronią przed niemoralnym zachowaniem. Słabi, chorzy i poszkodowani otrzymują opiekę zamiast bycia skazanym na nieuchronną śmierć w naturze. To niewątpliwie moralne zachowanie, a społeczeństwo takie zasady utrwala. Oczywiście, istnieją wyjątki, lecz są one raczej nieliczne i występują w społecznościach, gdzie hołduje się przeszłości – bardziej zachowawczych i tradycjonalistycznych. Warto zwrócić także uwagę, iż jednostki uzdolnione moralne (taki rodzaj inteligencji wyróżnia klasyfikacja typów inteligencji światowej renomy amerykańskiego profesora psychologii Howarda Gardnera). Tacy ludzie mogą przekazywać swoją wiedzę przekazać reszcie społeczności. Będą to ludzie pokroju Mahatmy Gandhiego czy Martina Luthera Kinga – przywódcy ruchów na rzecz postępu moralnego. Po trzecie, strona przeciwna – zwolennicy idei szczęśliwego dzikusa – twierdzą, że wolność jest ważniejsza od samej tylko wygody zapewnianej przez cywilizację. Lecz zastanówmy się nad tym: czy sama wolność nakarmi głodne dzieci i dorosłych, czy wolność zaszczepi przeciw śmiertelnie groźnym chorobom, czy wolność zapewni życie bez przemocy, czy wolność wyedukuje młodych ludzi i zresocjalizuje trudną młodzież? Oraz wreszcie najistotniejsze pytanie: czy sama tylko wolność dzikiego człowieka zapewni jemu samemu szczęście, którego pragnie ponad wszystko? To wszystko trudne pytania. Jednak w tym miejscu dostrzegamy, że zdecydowanie więcej korzyści przyniesie zrzeknięcie się części swojej wolności na rzecz zaspokojenia podstawowych potrzeb.

Wolność także ma znaczenie

Nie twierdzę, że wolność nie jest ważna. O nie, raczej stanowię zwolennika wolności, lecz nie postrzegam jej naiwnie. Rozumiem, że sama wolność nie sprawi, że świat będzie wspaniały i dobry. Do tego potrzeba więcej. Chociaż z pewnością spora doza wolności umożliwia osiągnięcie szczęścia. Traktuje o tym mnóstwo polskich dzieł literackich okresu zaborów. Podstawę stanowi balans, a nie bezmyślny pęd ku nieskrępowanej wolności. Absolutna wolność jest niestety nieosiągalna ze względu na prawa fizyki, biologii czy pewną niezmienną część natury człowieka. Jaka płynie tego konkluzja na temat szczerości?

Kiedy szczerość, nie jest szczerością…

Szczerość, tak jak inne zachowania prymitywne, częściej prowadzi do przykrości niż wymiernej korzyści. Najlepiej z moralnego punktu widzenia zawsze mówić prawdę – to fakt. Jednakże czasem zahamowanie swoich prymitywnych instynktów takich jak: chęć plotkowania, społeczne odrzucenie członka grupy, wygłaszanie dyskryminujących poglądów nie leży w obiektywnym interesie zarówno pojedynczego człowieka, jak i jego grupy społecznej, a także całego społeczeństwa. Warto tu przywołać jeszcze jedną kwestię. Oceniając innych zdaje się nam, że robimy to całkowicie bezstronnie. Czasem może tak być, ale psychologowie odkryli i obszernie udokumentowali powszechny wśród ludzi błąd poznawczy – tak zwany podstawowy błąd atrybucji. Nie bez przyczyny zawiera w nazwie słowo „podstawowy” ze względu na swoją częstość występowania właśnie. Polega on na tym, iż oceniając zachowanie innego człowieka (najczęściej obcego), konsekwencje jego działań przypisujemy najczęściej jego cechom wewnętrznym. Zaś oceniając własne działania za to, co determinuje zachowanie uznajemy zewnętrzne okoliczności. Już przytaczam przykład. Widząc kobietę na ulicy, która się potyka, stwierdzamy, że jest niezdarna (cecha wewnętrzna). Samemu się potykając, uzasadniamy, iż droga jest bardzo wyboista (zewnętrzne okoliczności). Mimo identycznej sytuacji, ocena wygląda zupełnie różnie – to błąd poznawczy. W jaki sposób odnosi się to do szczerości?

Wygłaszając opinię o obcej osobie, przypisujemy jej zupełnie błędnie negatywną cechę charakteru. Później tą opinią się dzielimy, powołując się na własną szczerość. Jednak czy to raczej nie powielanie krzywdzącej opinii? Czy nadal możemy jako racjonalne istoty uzasadniać jako czyste dążenie do prawdy? Werdykt w tej sprawie należy jak zwykle do Ciebie, drogi Czytelniku, droga Czytelniczko.

Podsumowanie

Podsumowując, szczerość rzadko kiedy przynosi rezultaty, do jakich zmierzamy. Nie unikajmy jej w relacjach z przyjacielem, przyjaciółką lub partnerem, partnerką. Jednak biorąc pod uwagę własną skłonność do podstawowego błędu atrybucji, łagodźmy swoje „szczere” opinie, gdyż mogą nie być takie szczerze jak nam się wydaje. Innymi słowy, bądźmy dla siebie mili i życzliwi. Tak będzie dla nas samych, naszych najbliższych i całego społeczeństwa. Tego wszystkiego życzę także wam, drodzy Czytelnicy.

Jeżeli dotarłeś do tego miejsca, to bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Zachęcam do zapoznania się z innymi moimi artykułami. Jeśli interesuje Cię tematyka, którą poruszam, to polecam polubić profil Podróży Intelektualnych na Facebooku. Pamiętaj, że swoją opinię zawsze możesz wyrazić w komentarzu pod wpisem

Źródła

[1] - https://psycnet.apa.org/record/1996-01753-006

[2] - https://www.tandfonline.com/doi/abs/10.1080/08824096.2013.806254

Autor: Krzysztof Szczepański

Bardzo ciekawe podejście do tematu. Czytałem z zainteresowaniem i czekam na więcej!

Dodano: 18-07-2020