Język kolokwialny – potrzebny czy lepszy idealny? Czyli o tym, co chcieli stworzyć filozofowie

Opublikowano: 2020-01-26 20:30 | Kategoria: Filozofia | Autor: Igor Sosnowicz
Zdjęcie dla artykuły pt. Język kolokwialny – potrzebny czy lepszy idealny? Czyli o tym, co chcieli stworzyć filozofowie

Język – czy służy tylko do przekazywania informacji?

Czy lepiej korzystać z języka 1) prostego, nierozbudowanego, a wręcz minimalistycznego czy 2) bardziej rozbudowanego, trudniejszego i ścisłego? Zarówno rozwiązanie pierwsze, jak i drugie posiada kilka istotnych zalet, lecz także wad.

Przyjrzyjmy się najpierw językowi potocznemu jako uosobieniu prostoty w komunikacji. Opiera się na skrajnym pragmatyzmie, opowiadając się za zasadą: im praktyczniej, tym lepiej. Idealnie służy on głównemu (choć nie jedynemu) celowi stosowania języka i komunikacji w ogóle – przekazywaniu informacji. Myśląc, co jest esencją, swoistą istotę rozmowy, dochodzimy niejednokrotnie do wniosku, iż właśnie wymiana myśli. Tutaj trzeba przyznać, iż to prawda. Porozumiewanie się w języku potocznym jest proste, niewymagającego namysłu, intuicyjne, szybkie i łatwe. Brak wysiłku przy zachowaniu maksimum korzyści z rozmowy.

Potrzeba matką wynalazku

Kula ziemska otoczona liczbami zero i jeden

Skoro główny cel komunikacji stanowi przekazywanie informacji, to powinniśmy porozumiewać się zestawem kilkuset lub kilku tysięcy komend, utartych zdań, np. „Jestem głodny” lub „Smutno mi”. Jednakże z jakiegoś powodu, potrzebujemy jako ludzie większej modyfikowalności mowy. Ta modyfikowalność rozumiana jako uproszczenie wyrażeń to kolejna cecha języka potocznego. Zaś modyfikowalność jako środek wyrazu i przekazu to atrybut języka poetyckiego oraz literackiego.

Ściśle wiąże się to z kilkoma kolejnymi celami rozmowy: funkcji ekspresywnej (wyrażenie emocji), funkcji impresywnej (wpływanie na drugą osobę lub samą/samego siebie), przełamywaniu barier między światem wewnętrznym a światem zewnętrznym oraz pokazywaniu odrębności jednostki od swojego środowiska. Niestety za pomocą komend i utartych zdań nie jesteśmy w stanie dostatecznie dobrze wyrazić swych emocji. Wpływanie na innych w ten sposób bardzo rzadko by nam się udawało, zaś o pokazywaniu odrębności i przełamywaniu tychże odrębności nie ma nawet mowy. Schematyzm, o ile zapewnia wysoki poziom przystępności dla mniej lub bardziej uzdolnionych lingwistycznie osób, o tyle nie pozwala na modyfikowanie i zmianę. Powszechnie wiadomo, że to, co jest niestandardowe, niespotykane oraz wyjątkowe przyciąga uwagę odbiorcy i budzi jego ciekawości. Gwarantuje to, iż możemy wtedy spełnić te cele rozmowy, które nie są zwykłym przekazem informacji.

Słów kilka o mowie wyrafinowanej

Książka z pięknym czerwonym kwiatem we wnętrzu

Z kolei druga opcja: język rozbudowany, trudniejszy w odbiorze (percepcji), ale i ścisły to wcale nie rozwiązanie idealne. Ciężko przekazać jakąkolwiek informację, żądając spełnienia wymogu ścisłości. Najpoważniejszy problem stanowi tu ilość wysiłku, którego trzeba się podjąć, by stosować ten styl wypowiedzi. Spójrzmy na następujący przykład w formie wypowiedzi:

- Nie spałem wystarczającej do sprawnego funkcjonowania ilości godzin, dlatego jestem bardzo zmęczony, stąd czy mogłabyś mi pozwolić się wyspać? – wyjaśniał nikt nigdy rano.

Krzyczymy raczej: „Daj mi spać!” – żądając natychmiastowego zrozumienia. Zostajemy, wszakże częstokroć zrozumiani. Jako ludzie dysponujemy ograniczoną ilością sił, które jesteśmy w stanie wykorzystać na porozumiewanie.

Niewątpliwą zaletą języka formalnego jest konkretność, stylu naukowego – obiektywizm i opieranie się na dowodach, artystycznego – piękno i barwność przekazu, literackiego także. Każdy styl, każdy typ języka posiada swoje zastosowanie adekwatne do cech tego języka (a raczej odwrotnie – cechy dopasowano do obranego celu).

Język wyznacza mój świat

Czarno białe zdjęcie z ludzkimi nogami spętanymi żelaznym łańcuchem

„Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata” – pisał w „Tractatus-Logico Philisophicus” Ludwig Wittgenstein. Rozumiał przez to, iż skoro myślimy językiem (czego nie udało się dotąd ani obalić, ani udowodnić), to ubogi zakres słownictwa nie pozwala nam zrozumieć pewnych zjawisk, osób czy rzeczy. Z kolei wysiłek nakierowany na poszerzanie zasobu słów poprawia ludzkie rozumienie świata, wiedzę o nim i pojmowanie procesów na nim zachodzących. Takie stwierdzenie znajduje potwierdzenie w społeczeństwie. Mianowicie osoby z niższych sfer socjoekonomicznych dysponują mniejszą liczba znanych wyrazów, lepiej usytuowani posiadają bogatsze słownictwo. Nie wiadomo jednak, kto intensywniej wykorzystuje swój zasób słów.

Spójrzmy jeszcze na przykład: prosty człowiek, osoba A zna 10 000 słów, używając ok. 90% z nich, zaś poeta – osoba B zna 120 000 słów, stosując 10%. Kto potrafi się lepiej porozumieć? Jak widzimy wszystko zależy. Pomijam dla uproszczenia umiejętności interpersonalne i wszelkie inne wciąż istotne czynniki. Lecz widoczne staje się, iż większy zasób słów, to większa świadomość. Świadomość świata i dziejących się tam wydarzeń oraz świadomość procesów zachodzących w naszej psychice. (Współcześni psychologowie postulują, że nie mamy dostępu do procesów zachodzących w naszej psychice, ale ich efektów. Wiemy, iż jesteśmy przygnębieni, lecz nie potrafimy określić z jakiego powodu). Poza tym, to większa władza nad pojedynczymi ludźmi jak członkowie rodziny czy partnerzy, lecz także całymi grupami społecznymi – słuchaczami przemówienia, członkami et cetera.

Próby stworzenia języka idealnego

Z tych oraz innych powodów jak potrzeba ustalenia, czy istnieje bóg oraz jakie wyznanie go trafnie opisuje, filozofowie tacy jak Leibniz oraz młody Wittgenstein próbowali stworzyć język idealny. W języku potocznym, ale i bardziej formalnym istnieje wiele językowych problemów. Myśliciele obrali za wykreowanie takiego zestawu słów oraz sposobów ich łączenia, by nie było w ogóle możliwe powiedzenie zdania nieprawdziwego. Zdanie „Jacek skręcił rękę drukarce” jest poprawie pod względem gramatycznym, lecz wcale nielogiczne, a stąd nieprawdziwe. W języku idealnym takie zdanie nie miałoby racji bytu, w przeciwieństwie do języka, którym posługujemy się na co dzień. Niestety filozofowie polegli już na etapie samego tworzenia zbioru dozwolonych słów, pozostawiając idealny język w sferze marzeń i abstrakcji.

Poważny problem

Kobieta dumająca nad zachodzącym słońcem nad jeziorem

Dlaczego prawdopodobnie nie stworzymy takiego języka innego niż naturalny (czyli taki, który wykształcił się w drodze rozwoju społeczeństw homo sapiens)? Ponieważ jedynie wszechwiedza - posiadanie absolutnie każdej informacji i możliwość przewidywania przyszłości – gwarantowałaby ludziom stworzenie takich zasad językowych. Niestety wciąż pozostaje to poza zasięgiem ludzkich umysłów i technologii.

Jednak może Ty czytelniku, masz jakiś pomysł, żeby rozwiązać ten problem? Swój pomysł możesz opisać w komentarzu pod wpisem. Dziękuję Ci za poświęcony czas i zachęcam do zapoznania się z innymi moimi artykułami. Jeśli interesuje Cię tematyka, którą poruszam, to polecam zapisać się do newslettera. 😉