Nie ma nic poza percepcją. Czyli o osobistym cenzorze w Twoim umyśle

Opublikowano: 2020-07-19 10:00 | Kategoria: Psychologia | Autor: Igor Sosnowicz
Zdjęcie dla artykuły pt. Nie ma nic poza percepcją. Czyli o osobistym cenzorze w Twoim umyśle

Wszystkie myśli i uczucia, które dostały się do Twojego umysłu, musiały się skądś wziąć. Jedne powstały wewnątrz mózgu w nieświadomości, inne pomyślałeś świadomie. Większość z nich dotarła jednak zupełnie inną ścieżką – z zewnątrz. Jednak nie każdy pomysł czy ideę, którą poznasz, kodujesz w swojej pamięci. Co ciekawsze, nie każdą koncepcję w ogóle zauważasz! W Twoim umyśle istnieje zestaw mechanizmów, którego celem jest niedopuszczanie do świadomości pewnych faktów. Dlaczego tak jest? Kto je tam umieścił lub skąd się wzięły te mechanizmy? Jakie to niesie konsekwencje dla Twojego życia i szczęścia?

Zmanipulowani mieszkańcy Korei Północnej, a my

Najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie: czym różni się postrzeganie bezpośrednie od postrzegania ocenzurowanego? Na pierwszy rzut oka ciężko zauważyć różnicę. Po przyzwyczajeniu również różnica znika. Przykład stanowi na przykład propagandowe wiadomości w totalitarnych kraju jak Korea Północna, gdzie część obywateli święcie wierzy przedstawianym w publicznej telewizji zdarzeniom. Na ich nieszczęście stanowią one w ogromnej większości wytwory machiny propagandowej – są zupełnie nieprawdziwe. Jednak dla tych ludzi wyglądają prawdziwie i autentycznie.

Podobnie sytuacja wygląda u człowieka. Mózg na żywo, na bieżąco nie dopuszcza do świadomości wszystkich bodźców. Dociera do naszych zmysłów mnóstwo informacji, a nasz mózg z czasem uczy się je odpowiednio preparować. Stajemy się w dużo łagodniejszej formie jak zmanipulowany widz północnokoreańskiej telewizji. Niestety, w innym wypadku świadomość zostałaby zalana mnóstwem nieistotnych informacji, a do takiego stanu nie można dopuścić. Jednak jak istotne znaczenie posiada percepcja? Czy jest ona faktycznie wszystkim?

Percepcja gra pierwsze skrzypce w operze życia

Zastanówmy się. Nieważne jak wyglądasz, ważne jak czujesz, że wyglądasz – chyba, iż coś lub ktoś stale Ci o tym przypomina. Ludzie nie troszczą się o wygląd, jeżeli nikt nie zwraca na to znaczącej uwagi lub dokładniej oni sądzą, że nikt nie zwraca uwagi. Jednostka nie potrafi przekroczyć własnej wiedzy i świadomości. Dla jej nie liczy się faktyczny stan świata – nieistotne jak jest naprawdę. Ważne okazuje się to, jak osoba postrzega otaczającą ją rzeczywistość. Czym różni się wolny człowiek w pokoju 2 x 2 m od więźnia celi 2 x 2 m? Jeżeli obydwoje nie opuszczą pokoju, a więzień przekona sam siebie, iż nie odebrano mu wolności. Jeśli wciąż posiada poczucie wolności, chociaż fałszywe nie sprawia ono, iż odczuwa dyskomfort z braku wolności. Z punktu widzenia percepcja stoi w hierarchii ponad rzeczywistości. Między innymi dlatego doznajemy irracjonalnych lęków jak lęk przed clownami czy nie panujemy nad silnymi emocjami jak niepohamowany gniew czy przemożny smutek.

Cenzorzy w Twoim własnym mózgu

Mózg przepuszcza bodźce zebrane ze świata przez zestaw filtrów, oddzielając nieistotny szum od wartościowych dla dobrostanu organizmu danych. Filtry są dynamiczne – widok parszywego jedzenia dla wygłodniałego spowoduje aktywację uwagi, ale dla dobrze odżywionego nie wywoła żadnej reakcji, nie zostanie nawet dopuszczony do świadomości. Filtrów w mózgu nie kształtują aktualne parametry organizmu jak poziom glukozy we krwi (indykator odżywienia organizmu), temperatura ciała (niższa koreluje ze stanami snowymi, wyższa aktywnością dzienna człowieka) czy stan emocjonalny (aktualny nastrój człowieka, aktualnie dominująca emocja).

Istotną, a może nawet istotniejszą rolę odgrywają wyuczone zachowania i posiadane przekonania na temat świata i własnej osoby. Wyobrażając sobie własne postrzeganie niczym postrzeganie robota humanoidalnego. Zamiast oczu kamery, zamiast słuchu mikrofony, zamiast dotyku detektory przewodnictwa skórno-galwanicznego i detektory nacisku i tak dalej. Większość, o ile nie wszystkie ludzie zmysły, da się odczytać ze środowiska i zapisać cyfrowo. Odtwarzając zapisy bodźców z robota, możemy zrekonstruować wiernie odczucia, które miałby człowiek na miejscu robota. A teraz podczas sesji odtwarzania bodźców z robota wyłączmy wzrok. To zmienia całkowicie percepcję świata. Lecz dopóki tego nie zrobimy, nie mamy o tym pojęcia. Jesteśmy w mentalnym więzieniu, nie wiemy o mentalnych ścianach, które ograniczają nasze myślenie i wyobraźnię. Czasem, żeby pojąć dane zjawisko, trzeba go doświadczyć. Nie pojmiemy całkowicie niewidomych, nie deprywując własnego wzroku. Zatem nie wypowiadajmy się na temat niepełnosprawności, nie będąc niepełnosprawnymi albo nie pracując jako badacze w dziedzinie, albo wolontariusze czy członkowie rodziny takich osób.

Jak oszukać filtry?

Warto czasem przyjąć pewne założenie na temat rzeczywistości i żyć według niego przez pewien czas. Gwarantuje to lepszą empatię wobec wyznawców takiego poglądu i poszerzenie światopoglądu, nawet jeśli faktycznie dane twierdzenie nie stanowi prawdy. Ciekawszą praktykę, a może i przydatniejszą stanowi podważanie własnych założeń na temat świata. Jednej z argumentów przemawiających za takim postępowanie jest fakt, że dynamiczne filtry naszej percepcji odrzucają jedne fakty, jeśli używany danych założeń, ale przy innych te filtry mogą być już wyłączone. Pozwala to znaczenie zwiększyć pojmowanie rzeczywistości i samoświadomość.

Niezaniedbywalną częścią poznania i percepcji jest również biologiczna natura organizmu – noworodki boją się krawędzi i mają odruch nurkowania, chociaż nikt ich tego nie uczył. To wrodzone umiejętności. Wgrane, jak podstawowe oprogramowanie, wraz z oprzyrządowaniem organizmu: układem nerwowym, oddechowym, immunologicznym i tak dalej. Czasem, jak w przypadku odruchów bezwarunkowych (kichanie, połykanie, oddychanie, bicie serca), nie mamy żadnej kontroli albo tylko ograniczoną możliwość krótkotrwałego ich hamowania. Na przykład wstrzymanie oddechu czy spowolnienie akcji serca u mistrzów medytacji.

Świadomość – czarna skrzynka

Przyjmijmy odmienna perspektywę. Załóżmy, że świadomość to pudło wypełnione przefiltrowanymi bodźcami z zewnątrz i myślami. Czego pragniemy, chcąc zdobyć prestiż społeczny? By nasze pudło świadomości wypełniało poczucie uznania ze strony innych. Czy pragniemy, dążąc do zyskania czyjejś bezwarunkowej miłości? Aby nasze pudło świadomości zawierało poczucie, iż ktoś darzy nas miłością bez granic. Czego pragniemy, żądając szacunku? By nasze pudło świadomości kryło uczucie, że inni nas szanują. Rozumiecie? 

Nie pragniemy rzeczywistości, nawet jeśli tak nam się wydaje. Gdyby ludzie, których akceptacji pragnę, tak naprawdę nie istnieli – będąc tylko projekcjami mojego umysłu – nadal pragnąłbym ich uznania tak długo, jak wierzyłbym, że są prawdziwi. Deklarujemy, iż nie chcemy żyć złudzeniami, iż wolimy zażywać czerwoną pigułkę jak w filmie „Matrix”. Jednak z drugiej strony, jeśli chodzi o kompromisy wygoda kontra to co słuszne często ulegamy przyjemnemu. Miliardy osób korzystają z wyszukiwarki Google (na datę publikacji tego artykułu jest to 91.75% użytkowników Internetu), mimo że szefowie tej firmy przyznali się między innymi przez Kongresem Stanów Zjednoczonych czy w raporcie upublicznionym dzięki poświęceniu Edwarda Snowdena do prowadzenia masowej inwigilacji całego społeczeństwa. A jednak przed decyzją o zmianie wyszukiwarki wahamy się, nie chcemy poświęcać własnego komfortu – doraźnego, obecnego tu i teraz – na rzecz prywatności – abstrakcyjnej, jej brak nie zaszkodzi nam teraz, ale za wiele miesięcy albo lat. Ten fakt tylko unaocznia, iż rozumiemy założenia i argumenty stojące za decyzją, lecz to nie wystarczy. By przestać palić papierosów, nie wystarczy rozumieć śmiertelnych konsekwencji palenia. Potrzeba zmiana perspektywy. Nie chodzi o szok – emocjonalne zatrzęsienie, po którym wszystko wróci na swoje miejsce. Chodzi o diametralną zmianę perspektywy, aby posiąść wnioski, które skłonią nasze ciała do pewnych działań, które już przed zmianą perspektywy uznawaliśmy za konieczne.

Nie potrafimy wyjść poza percepcję…

Tym, czego naprawdę pragniemy, pomimo deklarowania zupełnie czegoś przeciwnego, jest zyskanie pewnych odczuć we własnej świadomości. Pragniemy wypełnić pudła świadomości pewnych odczuciami – pozytywnymi, żeby czuć się wspaniale, genialnie i ponadprzeciętnie. Na szczęście posiadamy inteligencję i wiedzę, które pozwalają dokonać cudu. Umożliwiają one ludziom dostrzeżenie większej perspektywy, spojrzeć na własne i cudze życia z dystansu oraz zignorować przyziemne instynkty, krzyczące w naszej świadomości: „Zapełnij pudło świadomości czymś przyjemnym! Włóż tu coś przyjemnego, daj nam poczucie wartości, szczęścia, dobra, bliskości bożej, spełnienie, cel życiowy!”. Jeśli potrafisz zapanować nad tym rykiem świadomości, domagającym się tych poczuć – zaznaczam – tylko poczuć, to zyskujesz perspektywę niespotykaną i świadomość nad wyraźną. A jeżeli postanowisz sobie zignorować pragnienia poczuć, a skupisz na prawdziwym dążeniu do celu (mimo że może to być mniej satysfakcjonujące, nie tak fascynujące, bardziej nudne), to posiadasz ostrość umysłu, możliwość myślenia tak precyzyjnego i taką transcendencję… Chciałbym zostać wtedy Twoim uczniem, mój mistrzu. 

Czy warto walczyć o transcendencję?

Niestety to cel abstrakcyjny, stanowiący niedościgniony ideał. Do takiego warto dążyć ze wszystkich sił, a jego przeciwieństwa unikać. Lecz kto śmie poświęcić poczucie szczęścia i dobrostan w zmiana za tak nieokreślony cel jak transcendencja (istnienie poza sobą, bycie więcej niż własnym poznaniem), wewnętrzna zgodność i dokładna percepcja? W ogóle czy powinniśmy starać się stawać się – trzeba przyznać – ponadprzeciętni czy może pogodzić te dążenia z dążeniami do poczucia szczęścia? Te poczucia istotne są dla zdrowia psychicznego, a człowiek niezdrowy psychicznie nie posiada takiego potencjału i nie może czynić tyle społecznie korzystnych czynów, co naruszony psychicznie – wręcz wrak człowieka – ale częściowo zdolny do pojmowania transcendentnego, ale tracącego te zdolności w swoim szaleństwie. Tu również powinna zostać równowaga między własnym dobrostanem a wewnętrza zgodnością i precyzją myślenia. Idealna racjonalność nie tyle jest nieosiągalna, co szkodzi i zagraża zdrowi człowieka. Dlatego dążmy w sposób świadomy i zrównoważony do własnej transcendencji. Wyżyny transcendencji zarezerwowano dla osób, które rozwinęły specyficzny rodzaj inteligencji – inteligencję intrapersonalną. Tak jak wyżyny sportu należą do sportowców, często z odpowiednimi predyspozycjami i ogromem wykonanej pracy na treningach. Tak transcendencji, samoświadomości i zgodności z własną osobą wymagają zarówno sporej ilości odpowiednich ćwiczeń, jak i pewnych biologicznych predyspozycji. 

Podsumowanie

Dlatego staraj się czasem wyjść poza przyjemne odczucia. Nawet jeśli nie zostaniesz kolejnym Buddą, możesz spróbować praktyki mindfulness – pozbawionej religijnej otoczki wschodu techniki posiadającej naukowo potwierdzone zalety takie jak: poprawiona koncentracja czy redukcja lęku, obniżenie poziomu stresu. Bycie ponadprzeciętnym nierzadko wymaga, nie tylko w obszarze transcendencji, ale w dowolnej innej dziedzinie, mnóstwa ciężkiej pracy. Próba wyjścia poza swoją osobę, nieważne jak nierealnie, mistycznie czy samorozwojowo by nie brzmiała, posiada wymierne zalety – poprawioną samoświadomość czy udoskonalenie empatii. Nie odrzucajmy nieznanych nam postaw po pozorach. Lepiej próbujmy co pewien czas czegoś nowego, zmieniając cenzurujące filtry własnego umysłu oraz dążąc do czegoś więcej niż napełnienia własnej czarnej skrzynki – świadomości – przyjemnymi odczuciami, za którymi nie stoi nic głębszego i bardziej wartościowego.

Dziękuję Ci za poświęcony czas i zachęcam do zapoznania się z innymi moimi artykułami. Jeśli interesuje Cię tematyka, którą poruszam, to polecam polubić profil Podróży Intelektualnych na Facebooku. Pamiętaj, że swoją opinię zawsze możesz wyrazić w komentarzu pod wpisem 

Autor: Ładnie pracujesz

Igut jutro chcesz iść na głodno do kościoła?

Dodano: 21-07-2020