Punkt widzenia zależy od punktu… myślenia. Czyli o tym, jak widzimy „buzię w tęczu” i jak fryzjer leczy z lęku przed śmiercią

Opublikowano: 2019-09-07 00:08 | Kategoria: Psychologia | Autor: Igor Sosnowicz
Zdjęcie dla artykuły pt. Punkt widzenia zależy od punktu… myślenia. Czyli o tym, jak widzimy „buzię w tęczu” i jak fryzjer leczy z lęku przed śmiercią

Idziesz chodnikiem wzdłuż ruchliwej ulicy w centrum i widzisz mijających Cię przechodniów. Na twarzach malują im się różne emocje: radość, przygnębienie, apatia, determinacja, obojętność. Dostrzegasz całą gamę ludzkich przeżyć od najbardziej pozytywnych do tych, których zdecydowanie nie pragnąłbyś czuć. Chcąc ocenić tę sytuację w sposób racjonalny i obiektywny, należy stwierdzić, że jest ona neutralna. Człowiek w depresji osądziłby to jako wroga, nieprzyjazna i przygnębiająca sytuacja, ktoś w euforii – wspaniała, budująca na duchu, ciekawa. Punkt widzenia zależy od punktu… myślenia. Nad tym zagadnieniem zastanowimy się w dzisiejszym artykule. W jaki sposób nastawianie wpływa na postrzeganie świata? Odpowiedź postaramy się znaleźć, przedzierając się przez dżunglę błędnych tropów i fałszywych wniosków, przez bagna zwodniczych uproszczeń. Nasz cel stanowi dotarcie do fascynującego skarbu wiedzy. Zatem zagadkę czas rozwiązać. Do dzieła!

Fryzjer lepszy od psychiatry. Leczy lęk przed śmiercią

Zacznijmy od ustalenia tego, co wszyscy wiemy na pewno i nikogo nie trzeba do tego przekonywać. Mając dobry nastrój, lepiej oceniamy otoczenie i samych siebie. Czy wiedzieliście, że po wyjściu od fryzjera ludzie mniej boją się śmierci niż przed wizytą? Dlaczego tak się dzieje? Nie chodzi tu o egzystencjalne rozważania, których zazwyczaj fryzjerzy i fryzjerki nie prowadzą ze swoimi klientami (przynajmniej ci, z których usług ja osobiście korzystam). Powodem tej niejasnej na początku sytuacji okazuje się samoocena. Wysoka samoocena skorelowana jest z wyższą pewnością siebie i odpornością psychiczną, a zatem mniejszym lękiem przed śmiercią. Analogicznie rozumując, wystarczy pomalować sobie paznokcie i poczuć, iż wygląda się lepiej, a tymczasowo nasze lęki zbledną wobec naszej podwyższonej samooceny. Chociaż efekt okaże się niewystarczający, by przemawiać publicznie, jeśli się tego bardzo obawiamy, czy pokonać fobię społeczną, z pewnością pozwoli poczuć nam się lepiej przez jakiś czas.

Niebezpieczne związki złego humoru i niezdrowego stylu życia

Obejrzyjmy drugą stronę medalu, czyli zły humor. Mówimy, że wstaliśmy lewą nogą. Kiedy tak się dzieje, mamy tendencję do narzekania, działania na przekór innym bez wyraźnego powodu czy deprymowania wszystkich wokoło. Postrzegamy świat bardziej analitycznie, dostrzegając więcej niebezpieczeństw. Jesteśmy uważniejsi, lecz jednak ma to swoją cenę. Taki stan wzmożonej uważności wymaga wysiłku poznawczego, co oznacza, że nasz mózg wykorzystuje więcej energii i koncentracji niż gdy nosimy uśmiech na twarzy. Istotnie, wpływ humoru przeważa często o podejmowanych decyzjach – w gorszym nastroju chętniej sięgamy po słodycze, lody i fastfoody. Dobry nastrój katalizuje natomiast podejmowanie korzystnym długoterminowo decyzji zdrowotnych, a w szczególności dotyczących wyboru zdrowych pokarmów. W dobrym nastroju chętniej sięgamy po owoce i warzywa, chętniej uprawiamy sport niż osoby posiadające gorsze samopoczucie.

„Buzię widzę w tym tęczu!”

„Buzię widzę w tym tęczu! - A ja nie widzę. - A ja widzę!”

Tak rozpoczynał się filmik, który zdobył wiele lat temu miliony wyświetleń na YT. Video posiada przede wszystkim aspekty humorystyczne. Poza tym, dostrzeżmy także edukacyjny charakter – przeanalizujmy sytuację. Kobieta usilnie pragnie dostrzec w tęczy twarz. Jej mózg tak modyfikuje docierające bodźce, że udaje się wytworzyć nieistniejąca buzię, co ujawnia się donośnym: „Buzię widzę w tym tęczu!”. Zjawisko rozpoznawania znajomych wzorców w przypadkowych szczegółach naukowo nazywa się pareidolią. Inne jej przykłady to zauważanie twarzy w chmurach, rumuńskie powstałe naturalnie w Karpatach Południowych formacje skalne przypominające sfinksy czy widzenie twarzy świętej postaci na fasadzie budynku w Clearwate w USA na Florydzie. Ukazuje to jedno z praw rządzących mózgiem homo sapiens. Przeszukuje on otoczenie w poszukiwaniu znanych wzorów. Jeśli napotyka nowe, próbuje przyporządkować już do znanych schematów lub jeśli nie pasują – tworzy zupełnie nową kategorię dla tego typu obiektów. Weźmy przykład, widzisz kota. Kodujesz jego miękkość w dotyku, odstające duże uszy, ostre pazury, długi ogon oraz niewielkie zęby. Pojawia się kolejne zwierzę, tym razem okazuje się, że to pies. Szpony, wielkość uszu i rozmiar zębów nie pozwalają zakwalifikować czworonoga jako kota, więc w mózgu (np. małego dziecka, poznającego dopiero świat) powstaje nowy schemat ‘psy’.



Jak mnożą się idee?

Posługując się częściej danym wzorem, zwiększamy jego dostępność w pamięci. A to prowadzi do coraz częstszego pojawiania się w świadomości. Raz przypadkowo przywołany schemat myślowy potrafi wkraść do umysłu i ciężko się go pozbyć. Na przykład niesamowicie rytmiczna piosenka, którą nucisz i której wystukujesz rytym odruchowo. Taki wzór stanowi wszystko od prostych jak hedonizm (dążenie do własnej przyjemności), przez średnio skomplikowane – lojalność czy patriotyzm, aż po bardzo złożone – moralność czy relatywizm. Taki nieuświadomiony sposób wpajania poglądów następujący przez reklamę, propagandę lub tylko losowy przedmiot w otoczeniu (!) nazywa się w psychologii aktywizacją wstępną.

Naukowa perspektywa na wpływ otoczenia

Sama obecność broni w tle sprawia, że ludzie zachowują agresywniej i rzadziej dążą do kompromisu, preferując rozwiązania z użyciem przemocy [1]. Nawet samo występowanie słów lub obrazów kojarzących się z bronią prowadzi do podobnego efektu![2] Występowanie pieniądza z kolei promuje niezależność, samodzielność, egoizm, wytrwałość i bezwzględne dążenie do celu [3]. Badani wystawieni na widok banknotów częściej odrzucają także pomoc ze strony innych. Stąd otaczanie się odpowiednimi symbolami i hasłami istotnie aktywizuje wstępnie w umyśle dane idee. Zwiększa się ich dostępność, a człowiek może wtedy realizować jej założenia. Na przykład obecność na plakatu z ogromnych rozmiarów oczami istotnie wpływa na uczciwość i hojność ludzi – stają się bardziej hojni i mniej oszukują. Trzeba tylko pamiętać, że jeśli coś występuje notorycznie w polu widzenia, zasięgu słuchu itd., to mózg ignoruje ten bodziec, preferując coś nowszego. Dlatego zamiast odtwarzanej kilkukrotnie piosenki, wybierzemy prawdopodobnie nową jeszcze nie odsłuchaną. Jaki z tego wniosek?

Ogranicz pole widzenia, słyszenia, zmysł dotyku, odczuwanie temperatury, a umysł uzupełni resztę i dostarczy to, czego chcesz doświadczyć. Łakniesz piękna, dostrzeżesz piękno. Pożądasz zła, głupoty, okrucieństwa? Dostaniesz, czego chciałeś. Umysł niczym pokorny uniżony sługa dostarcza naszej świadomości odpowiednich uzasadnień w postaci zmysłowej czy w postaci myśli dla działań, które już podjęliśmy.

Kłamiemy około 1-3 razy dziennie. Co z Tobą?

Wszystko tutaj zależy od temperamentu, czyli wrodzonych cech osobowości. Flegmatyk zastanowi się zawczasu, a ktoś bardziej porywczy pójdzie za głosem sługi, dostając gotowe usprawiedliwienie ad hoc. Prosto - postępować źle i swoje działanie, dużo trudniej – działać mądrze, sprawiedliwie i rozumnie. Jesteśmy mistrzami samousprawiedliwiania. Dlaczego nie zrobiłeś projektu na czas? Byłem zmęczony, miałem wiele na głowie, wiele innych projektów dokańczam właśnie teraz. To prosta droga. Ciężko przyznać się do winy, ale osobiście uwielbiam szczerość i zdaje mi się, że wiele osób poprze moje stanowisko. Jako istoty społeczne, chcąc zachować dobrą reputację i mniemanie o sobie, kłamiemy około 1-3 razy dziennie na przeróżne tematy [4]. Strzałem w kolano byłoby zatem mówić absolutnie zawsze prawdę, ale przecież nasza moralna intuicja, moralny kręgosłup podpowiada, że tak należy. Znamy właściwą drogę, jednakże nie potrafimy postawić na szali opinii innych o nas i prywatnej opinii o samych sobie.

Jasna strona kłamstwa, czyli o białym kłamstwie

Jednak z drugiej strony, znacznie pożyteczniej poświęcać energię na wykonywanie na sumienne wykonywanie swojej pracy zawodowej, która dostarczy wartości innym ludziom niż wydatkować tę energię na powstrzymywanie się od nieznaczących kłamstw. Jakie znaczenie ma to, że skłamaliśmy na rutynowe pytanie typu „co tam”? Żadnej krzywdy to nikomu nie wyrządza, a może nawet poprawić drugiej osobie humor fakt, że w sumie u nas wszystko dobrze, nawet jeśli to mija się z prawdą. To tzw. białe kłamstwo, czyli okłamywanie, by nie wyrządzić okłamywanemu krzywdy ani mu zaszkodzić, lecz często by mu pomóc.

W filozofii istniej rozłam między intencjonalistami a ich oponentami dyskusji konsekwencjonalistami. Ci pierwsi postulują, iż najważniejszy jest zamiar, cel, intencja – stąd nazwa. Drudzy z kolei twierdzą, że najistotniejsze znaczenia posiada skutek, efekt, konsekwencja – widzimy, dlaczego takie nazewnictwo.

Podsumowanie

Podsumowując, należy pamiętać, że umysł dostosowuje wyobrażenie świata do naszych oczekiwań. Oczekuj dobrego rezultatu i działaj, a wynik zwykle nie powinien różnić się od oczekiwać, jeśli włożona praca będzie wystarczająca. Po drugie, staraj się nie usprawiedliwiać i przyznać do winy, to wiele zostanie Ci wybaczone. Z pewnością to bardziej moralne, bardziej etyczne i poprawne niż wyparcie się popełnionej omyłki. Osobiście, polecam szczerość, którą jak zwykle możecie wyrazić w komentarzach pod wpisem ;) Dziękuję Ci za poświęcony czas i zachęcam do zapoznania się z innymi moimi artykułami. Jeśli interesuje Cię tematyka, którą poruszam, to proponuję zapisać się do newslettera.

Źródła

[1] – To tzw. ‘weapons effects’. Więcej o tym zjawisku w książce „Social Psychology and Human Nature, Comprehensive Edition” Roya F. Baumeistera, Brada J. Bushmana strona 305.

[2] - https://journals.sagepub.com/doi/abs/10.1111/1467-9280.00061

[3] – https://science.sciencemag.org/content/314/5802/1154

[4] - https://www.researchgate.net/publication/288829789_Klamstwo_-_nasze_dziedzictwo_czy_potrzeba