Robiąc dobrze, czujesz się dobrze – to nieporozumienie

Opublikowano: 2020-07-26 10:00 | Kategoria: Idee | Autor: Igor Sosnowicz
Zdjęcie dla artykuły pt. Robiąc dobrze, czujesz się dobrze – to nieporozumienie

Robiąc dobrze, czujesz się dobrze [1] – to mit. Rozbijmy to wyrażenie na czynniki pierwsze, a następnie przeanalizujmy. Co to właściwie oznacza „czynić dobrze”? Dobro stanowi pojęcie abstrakcyjne, różnorako definiowane. Najtrafniejszym i najbardziej uniwersalnym opisem dobra jest zdefiniowanie go jako zgodności działania z zasadami moralnymi. Zakłada to obecność zasad etycznych i występowanie działania. Podejmując dowolne działanie, liczysz się z faktem, iż reprezentuje ono jedną z kilku podstaw wobec nakazów i zakazów moralnych. Może być ono: zgodne, niezgodne, neutralne lub niejednoznaczny stosunek do zasad etycznych.

Zgodność i niezgodność wszyscy rozumiemy – to jawne i oczywiste postępowanie według lub przeciwstawianie się im. 

Neutralność zakłada, że zasady nie określają, jaki stosunek powinna mieć osobą kierująca się nimi. Na przykład, etyka judeochrześcijańska cechuje się brakiem konkretnego nastawienia wobec spacerów na świeżym powietrzu. Czynności te posiadają neutralny charakter moralny, pozostając poza domeną nauki, jaką stanowi etyka. 

Stosunek mieszany to jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaw względem zasad moralnych. Co to oznacza? Do tego jeszcze wrócimy, a teraz zastanówmy się głębiej nad mieszanym podejściem. Zauważmy: jedni wyznawcy interpretują daną regułę czy impuls intuicji moralnej w dany sposób – nadając pewne znaczenie – inni w odmienny – odrzucając poprzednią interpretację tej samej reguły.

Przypadek sceptyków o niepewności i wiedzy

Na przykład, rozważmy krótko rozważania sceptyków według źródeł wiedzy. Sceptyk to człowiek uważnie sprawdzający, ostrożnie podchodzący i nieufny wobec informacji, dbając według najwyższych standardów o to, żeby wiedza, która przyswaja miała poparcie w faktach i argumentach. Spór ten dotyczy najbardziej fundamentalnej dziedziny ludzkiego poznania – wiedzy (filozoficznie powiemy, iż jest to dyskusja natury epistemologicznej). Cała polemika opiera się na tym, że człowiek nie jest w stanie potwierdzić prawdziwości bodźców, które napływają z jego zmysłów. Wzrok, słuch, dotyk, równowaga, temperatura, nacisk na powierzchnię skóry – te wszyscy dane można z powodzeniem sfałszować. Stąd, nie ma pewności, czy człowiek może żywić jakiekolwiek zaufanie do tego, co widzi, słyszy i czuje. Mianowicie jedni krytyczni sceptycy twierdzą, że powinniśmy nie ufać w ogóle światu i traktować go trochę jakby stanowił iluzję. Postulują także, aby być przygotowanymi mentalnie, iż faktycznie nie istnieje lub istnieje, ale w daleko zmienionej formie. Z kolei inni, wciąż sceptycy, dalecy są od takich stwierdzeń. Głoszą raczej przystosowania się do omylności zmysłów, ale ufania im na co dzień. Przyjmują założenie, iż wprawdzie zmysły czasem się mylą, lecz częściej przekazują prawdę o świecie. Zaś – według tychże wątpiących sceptyków – swój krytycyzm warto kierować w stosunku do argumentów, założeń, dzieł kultury i rozrywki aniżeli do podstaw ludzkiego funkcjonowania, czyli pracy wzroku, słuchu czy odczuwania. Nie będę rozstrzygał teraz tego sporu, ponieważ to tylko przykład filozoficznej debaty. Widać, iż charakteryzuje się stricte zróżnicowanym odbiorem i niejednorodną oceną.

Konsekwencje człowieczeństwa i społeczeństwa

To typowa egzemplifikacja mieszanego stosunku działania, w tym przypadku wątpienia w pewność zmysłów, do zasad moralnych – tutaj: ogromnego szacunku wobec prawdy i obiektywizmu. W praktyce w świecie realnym zabarwionym wieloma odcieniami etycznej szarości, a nie tylko czarnym i białym – dobrem i złem, stosunek mieszany występuje nie tak często, jak inne opcje. Jest jednak najbardziej rozpoznawalny, jak wspominałem wcześniej. Jednak, dlaczego tak jest?

Dzieje się tak, ponieważ gdy ludzie wyznające te same przekonania nie zgadzają w jednej lub niewielu kwestiach, to próbują wypracować wspólny kompromis. Popularną tego metodę stanowią dyskusje, które czasem przekuwane są w kłótnie. Wyraźna niezgoda między całkiem zgodnymi dyskutantami przyciąga uwagę zarówno samych argumentujących (bo nie chcą wyjść na głupców czy niewyedukowanych interlokutorów) oraz otoczenia, które tylko intensyfikuje, amplifikuje przebieg całego sporu. Ponieważ, jak wiadomo, dyskusje, którym przygląda się spore grono słuchaczy, generują większe emocje i napięcie wewnętrzne. Powodują presje, hamując dążenie do kompromisu i poszukiwanie prawdy, kierując raczej dyskusję na tory konfliktowe. Wtedy powstaje spor zaognia się, tworząc batalię na argumenty, który zyskuje rozgłos i powszechność. Dlatego właśnie mieszane poglądy na zagadnienia etyczne są najbardziej rozpoznawalne – ze względu na swoją doniosłość, powszechność w publicznej debacie (a tym samym intelektualnym dyskursie, stając się tematami książek, filmów, seriali, a nawet gier) i powodowane przezeń silne emocje.

Nie tędy droga, dobry człowieku

Przeanalizowaliśmy już pierwszą część zdania: „robiąc dobrze, czujesz się dobrze”. Wskazaliśmy, że posiadamy jako ludzie odmienne postawy wobec nakazów moralnych, wyrażające się naszym działaniem. Zdanie wskazuje na postawę zgodności – działanie zgodne z wyznawaną etyką. „Czujesz się dobrze” oznacza pozytywny afekt emocjonalny. Każdy z nas doświadczył dobrego nastroju i towarzyszących temu objawów: uśmiechu na twarzy, radosnych myśli, towarzyskości i chęci pomagania. Niestety, nie istnieje żadne bezpośrednie połączenie czy sprzężenie między działaniem moralnym a nastrojem. Żadna wieź nie łączy ludzkiej moralności i jego nastroju. Jednak tak wiele negatywnych zachowań powoduje dobre samopoczucie: oszustwo podatkowe, zjedzenie niezdrowej przekąski, nieprzyjemny żart wobec nielubianej osoby. Wszechświat po prostu tak nie działa. System odczuwania przyjemności, który mieści się w ludzkim mózgu i powstał miliony lat temu, jeszcze u zwierząt niebędących nawet naczelnymi. Z tego powodu przyjemność powoduje takie działanie, które silnie wiąże się z czynnościami, które sprzyjały przeżyciu w przeszłości.

Ewolucyjne korzenie… YouTube’a!

Człowiek tysiące lat temu chciał pozostać na bieżąco z wydarzeniami w grupie własnej – najczęściej rodzinie czy plemieniu. Obecnie prozaiczna czynności przesuwania palcem po ekranie smartfona powoduje wyrzut niewielkiej dawki dopaminy w mózgu, tej samej dopaminy, która stanowi neuroprzekaźnik i hormon pożądania (nie tylko seksualnego, bardziej w znaczeniu angielskiego słowa craving), a jednocześnie wywołując poczucie przyjemności właśnie. Tutaj tym silnym powiązaniem między działaniem z ewolucyjnej historii naszego gatunku, a nowoczesną czynnością jest potrzeba bycia na bieżąco i poznawania nowości. To wrodzone ludzkie pragnienie, które sprzyjało jednoczenie grupy bez której tysiące lat temu człowiek skazany był na zagładę. Wyobcowanie równało się śmierci. I chociaż dzisiaj już tak się nie dzieje, to jednak ewolucyjna potrzeba pozostała. Obecnie wykorzystują ją technologiczni giganci, zatrudniając inżynierów i psychologów, aby dopracować swoje serwisu pod kątem uzależnialności. Mistrzostwo osiąga YouTube autorstwa Google’a: użytkownik po wejściu na platformę spędzą średnio 40 minut. To mnóstwo czasu i uwagi, które firma przekuwa w finansowe zyski z reklam. Odnośnie tego, niech kolejnym trafnym przykładem będzie oglądanie YouTube’a. Człowiek mimo wrażenia, że traci swój cenny czas, świetnie się bawi. Czuje się dobrze, ale czy robi dobrze? 

Ziarno prawdy

Z drugiej strony, z pewnością wiele istnieje działań, które są dobre moralnie i dają przyjemność, i zadowolenie znacznie bardziej długotrwałe niż na czas wyrzutu dopaminy w mózgu (kilka-, kilkanaście sekund). Naczelnym przykład stanowi tutaj wolontariat. Działanie zewsząd uważanie za etycznie i po dłuższym zastanowieniu takie też się okazuje. Kolejne – pielęgnowanie przyjaźni, jeszcze inne – dbanie o zdrowie fizyczne i psychiczne oraz następne – ochrona środowiska, et cetera, et cetera… 

Zdanie „robiąc dobrze, czujesz się dobrze” to stwierdzanie zbyt silne i ogólne. Nie zawsze to, co daje przyjemne odczucia, gwarantuje, że to, co robimy, jest moralne. Bywa, że tak jest, a czasem dzieje się odwrotnie. Prawda posiada więcej zawiłości i aspektów, które czasem warto rozważyć.

Podsumowanie

Podsumowując, niezależnie od systemu wartości, dobro to zgodność działania z zasadami i intuicją moralną. Nie wszystko, co oferuje dobre odczucia, zapewnia bycie etycznym. Te aspekty nie łączą się specjalnie, chociaż miło sądzić o sobie, iż jest się moralnym człowiekiem. Wniosek? Nie wszystkie proste hasła, powiedzenia i maksymy zawierają przydatną myśl. Skomplikowane i abstrakcyjne problemy takie jak staranie, aby przeżyć życie moralnie, rzadko znajdują proste rozwiązania w formie jednozdaniowych myśli. Takie niewyszukane myśli zdobywają niestety szeroką publikę w mediach społecznościowych, co świadczy, o jednym. Prawda i social media raczej chodzą różnymi droga. Myślmy za siebie, wyciągajmy wnioski z przemyśleń innych – oto lekcja na dziś.

Dziękuję Ci za poświęcony czas i zachęcam do zapoznania się z innymi moimi artykułami. Jeśli interesuje Cię tematyka, którą poruszam, to polecam polubić profil Podróży Intelektualnych na Facebooku. Pamiętaj, że swoją opinię zawsze możesz wyrazić w komentarzu pod wpisem